fbpx
Skip links
Published on: Branding

Czy wiesz kim jesteś? (cz. 1)

Zanim zaczniemy budować system identyfikacji wizualnej i podejmować decyzje dotyczące kształtów, kolorów, skali itd. należy odpowiedzieć sobie na wiele pytań, które sprowadzają się do jednego: kim jesteś? Oczywiście mowa nie o Tobie personalnie (chociaż niewątpliwie ma to związek), ale o Twoim projekcie/biznesie. To, kim jesteśmy, jaką mamy osobowość wpływa naturalnie na to jaki biznes budujemy. Nie zachęcam do tego, żeby zmierzać gdzieś zupełnie wbrew sobie, ale należy cały czas pamiętać o tym, że nasze „ja” prywatne może się różnić (chociaż nie musi) od tego jaki charakter ma nasz projekt. Łatwiej się oderwać od takiego spajania siebie samej i własnego biznesu, kiedy mowa jest o firmach gdzie zatrudnionych jest zespół ludzi, ale na potrzeby przygotowania się do projektowania identyfikacji, można wykonać taki eksperyment myślowy i wyobrazić sobie, że jesteśmy większym zespołem, nawet jeżeli działamy solo.

“Poznaj siebie”

Platon

Od czego zacząć?

Większość klientów tak naprawdę nie do końca wie dokąd zmierza. Często wiedzą co im się nie podoba i czego nie chcą, ale czego chcą? To bywa znacznie trudniejsze. Dobre decyzje projektowe nigdy nie biorą się z nastawienia „takie jak konkurencja tylko lepsze/w innym kolorze/mniejsze/większe” itp. W końcu nie jesteśmy jak konkurencja. A nawet jeżeli chcemy być jak konkurencja, to czy na pewno w każdym względzie? Dlatego zanim zaczniemy rozmawiać o logo, porozmawiajmy o tym co nas wyróżnia, albo jak chcemy być charakteryzowane.

Najpopularniejszą metodą wydobywania tych informacji na światło dzienne jest wypełnienie tzw. briefu. Owszem, to może bardzo pomóc, ale często zdarzało mi się myśleć, że brief to za mało, albo po prostu brief jest zbyt wymagający i nie pomaga ankietowanemu w dokonaniu wyborów. Dlatego, oprócz briefu proponuję kilka innych metod, które pomagają w odkryciu jak chcemy, żeby nasze przedsięwzięcie było charakteryzowane.

1

Z tą metodą spotkałam się na kursie Chrisa Fredricksa, amerykańskiego projektanta, który w swoim procesie używa on podobnego diagramu jak ten poniżej:

Oczywiście to prawie nigdy nie jest tak, że możemy postawić się na tej osi zdecydowanie po jednej stronie, ale zazwyczaj możemy wybrać, która ze stron jest nam bliższa (wciąż pamiętając, że chodzi o naszą markę, nie naszą osobowość).

Przykłady

Weźmy bardzo popularny znak McDonald’s:

Co przemawia za takim wyborem? Kolor, kształt  –  jaskrawy żółty w połączeniu z okrągłymi, łagodnymi i nieskomplikowanymi kształtami jest zdecydowanie wyborem za radością, młodością, nastawieniem przyjacielskim. Skala w jakiej widujemy znak, elementy graficzne, które towarzyszą (kolorowe, radosne elementy, uśmiechnięte twarze, ciepła tonacja zdjęć, swojski klimat) również budują atmosferę przyjaźni, radości, ale i masowości oraz konwencjonalności. Z tym ostatnim często mamy problem, bo konwencjonalność kojarzy się wielu z czymś złym, a chodzi o to, czy chcemy być kojarzeni z przełamywaniem reguł zastanego świata, z buntem, kontestacją, czy raczej z dopasowywaniem się do niego, koegzystowaniem, ewolucją, nie rewolucją. McDonald’s zdecydowanie nie łamie konwencji.

Kolejnym przykładem jest dom mody Yves Saint Laurent

W tym przypadku mamy bardzo klasyczny znak, oparty na liternictwie, bez elementów ilustrujących (sygnetu), nie występuje w innych wariantach kolorystycznych a można zaryzykować, że czarny znak to na 90% będzie dojrzałość, autorytet i powaga. W tym przypadku, bez wahania dołożę też konwencjonalność, bo znak, mimo, że odświeżony jest wciąż dość tradycyjny w wyrazie, mimo swojej dynamiki. Elitarność, w przypadku tego znaku, wynika raczej ze wszystkich poprzednich cech niż z samego jego charakteru, chociaż np. krój pisma sprzyja budowaniu takiego wizerunku.

Chciałabym jeszcze raz podkreślić, że to nie z samego znaku wynika charakter naszej marki. To marka idzie przodem, logo ma za nią podążać. To nie logo buduje markę, może ją wzmacniać, bądź osłabiać, ale nie jest samą istotą marki.

To pierwsza z proponowanych metod. Jeżeli spodobała Ci się ta treść zapraszam do dzielenia się tym z innymi. Tutaj możesz pobrać schemat, o którym piszę. O kolejnych metodach przeczytasz w następnych wpisach!