fbpx
Skip links
Published on: Branding

Moodboard

Krok pierwszy za nami. Wiemy co chcemy przekazać naszym klientom, co jest dla nas najważniejsze, co nas wyróżnia. Jak to teraz przełożyć na język obrazu? To chwila, która wiele z nas obezwładnia a jednocześnie najbardziej ekscytuje. Już wiemy czego chcemy, ale jeszcze żadne decyzje nie zapadły.

“Research to zobaczyć to, co widzieli wszyscy inni i pomyśleć to, czego jeszcze nikt inny nie pomyślał. ”

Albert Szent-Györgyi

Jak zacząć? Proponuję przygotować moodboard.

Czym jest moodboard?

Ta nazwa upowszechniła się w Polsce, więc chyba nie trzeba jej dosłownie tłumaczyć a moodboardów używa się nie tylko podczas projektowania, więc pewnie większość z Was już się z nim zetknęła. Jednak wyjaśnijmy sobie na wszelki wypadek co rozumiem pod tym pojęciem.

Moodboard to zbiór obrazów różnego rodzaju: próbki kolorów, zdjęcia, kroje pisma, rysunki, symbole itd. itp., które ilustrują pewien… no właśnie, nastrój po prostu. Jeżeli przygotowujemy moodboard przed projektowaniem marki to zdjęcia nie muszą ilustrować konkretnego biznesu, produktu, chociaż oczywiście mogą. Chodzi raczej o poszukiwania takich elementów języka wizualnego, które pomogą nam wyrazić to, co chcemy wyrazić.

Przykład

Budujemy identyfikację wizualną dla kwiaciarni. Marzy nam się wizerunek romantyczny, poetycki, szykowny. Naturalnie prawdopodobnie na naszym moodboardzie znajdą się zdjęcia kwiatów, ale może tam pojawić się też np. zdjęcie kobiety wyglądającej przez okno, bo coś w tym obrazie przyciągnie naszą uwagę. Pytanie, które musimy sobie zadać to: co konkretnie oddaje nastrój, który chcę zbudować? To mogą być kolory, kształty, może jakiś wzór, który tam się pojawił, faktura, światło, a może to jak ubrana jest kobieta? Każdy z tych elementów może zaprowadzić nas do pomysłu jak stworzyć naszą markę.

Młoda kobieta i mężczyzna przygotowują moodboard

Czy moodboard jest mi potrzebny?

Oczywiście można tego nie robić, ale jak wiadomo: „obraz wart jest tysiąc słów”, więc prościej, wygodniej i jednoznacznie będzie pokazać sobie i innym jaki czerwony kolor mamy na myśli, jaki motyw roślinny jest według nas romantyczny a jaki krój pisma uosabia elegancję czy siłę.

Jak się do tego zabrać?

Na początku proponuję nie być wybredną i gromadzić wszystko, co nas w jakiś sposób poruszy, spodoba nam się, wszystko co uznamy za trop, który warto sprawdzić. Potem przyjdzie czas na selekcję. Na początku można poszaleć – potraktujmy to jak bezbolesne (bez kosztowe) zakupy. Idziemy do przymierzalni ze wszystkim, co nam się po prostu spodoba. Bez względu na to co wcześniej nosiłyśmy dziś możemy wybrać wszystko: tiule i glany, koronki i tweed, dzikie printy, jaskrawe kolory i spokojne monochromatyczne zestawienia. Starajmy się pamiętać jedynie po co to wszystko. Czyli na przykład idę w tym do babci na imieniny (czyli np.: chcę stworzyć wrażenie osoby spokojnej, ogarniętej, z sukcesami) – prawdopodobnie nie wybiorę skórzanej kurtki z ćwiekami (choć to już zależy od tego z jaką babcią, czytaj klientem, mamy do czynienia).

Miejsce do pracy artystyczny nieład

Eliminacja

Kiedy już w przymierzalni jest naprawdę dużo rzeczy zaczynamy eliminację. I teraz trzeba być bezlitosnym. Przypomnijmy sobie odpowiedzi, których udzieliłyśmy ( zajrzyj do wcześniejszych wpisów na blogu: Czy wiesz kim jesteś 1Czy wiesz kim jesteś 2). Teraz przyjrzyjmy się każdemu elementowi na moodboardzie i zastanówmy się czy w świetle tych odpowiedzi te elementy nam się przydadzą? Czy wyrażają wartości, nastrój, idee, które są dla nas ważne? Jeżeli tak, to w jaki sposób? Co konkretnie decyduje o tym właśnie? Każdy z elementów musi przejść takie sito. Wtedy moodboard będzie pożyteczny. To jest dość bolesny moment, bo pewnie niejednej z nas zdarzyło się chcieć być jednocześnie nonszalancką bohemą i rasową businesswoman, prawda? Oczywiście operuję stereotypami, ale właśnie po to, żeby to było czytelne. Połączenie różnych stylów jest jak najbardziej wskazane, ale uwaga: im mniejsze nasze doświadczenie i wyczucie, tym mniejsze powinno być nasze eksperymentowanie.

Zasada jest oczywiście taka, że… nie ma zasad. Jeżeli więc czujesz się na siłach to, pozostając w garderobianej metaforze, jasne, że możesz zestawić glany i tiule, bo czemu nie? Gdybyś jednak miała wątpliwości to doradzałabym na początek wstrzemięźliwość. Stwórzmy dobrą bazę. Łatwiej ją ubogacić niż przestrzelić na starcie i zagłuszyć odbiorcę chaosem, niespójnością.

Jeżeli przerasta Cię ilość możliwości, skup się na jednym elemencie a potem dopiero na kolejnym itd. Na przykład zacznij od kolorów, potem wybierz kroje pisma. O tym, gdzie konkretnie szukać interesujących nas materiałów opowiem w następnych wpisach.

Źródło: Toa Heftiba

moodboard

Narzędzia

Czego potrzebujemy żeby stworzyć moodboard? Jeżeli lubimy bawić się papierem i nożyczkami to proponuję staroświecką metodę analogową. Wykorzystajmy stare czasopisma, katalogi, ulotki, skrawki materiałów, własne zdjęcia, rysunki, zachowane nie wiadomo dlaczego pocztówki, guziki, tzw. durnostojki, etykiety, wizytówki a nawet rośliny itp. itd. Słowem wszystko co mówi obrazem. Zbierzcie to razem a po eliminacji stwórzcie kolaż, zestawicie na korkowej tablicy, czy po prostu na ścianie. Albo zróbcie zdjęcie tego zbioru, wydrukujcie je i niech ono posłuży Wam za moodboard.

Jeżeli wolicie pracę przy komputerze to oczywiście pierwszym wyborem jest Pinterest. Nie dość, że to wygodne, darmowe narzędzie do gromadzenia zasobów, to jeszcze jest olbrzymim źródłem obrazów.

Oczywiście istnieją też inne narzędzia.

Przykładowe:

Gomoodboard

Milanote

Adobe Spark

Invisionapp

Canva

Sample board

Pamiętajcie co chcemy osiągnąć – obraz nastroju (mood board), więc zachowajmy umiar, bo owszem, na początku nie warto się ograniczać, ale moodboard, który przytłacza i nie daje jasnego komunikatu, jest bezużyteczny. A zatem najpierw gromadźcie do woli, ale potem nie bójcie się podejmować trudnych decyzji.

Uwaga, łatwo się zapędzić! / FX Networks

kadr w filmu "It's Always Sunny in Philadelphia

Udanych poszukiwań i dobrej zabawy!